Kobieta jest jak zło.ma tysiąc wcieleń.i w każdym czuje się dobrze.

femme fatale fr. [wym. fam fatal], kobieta przynosząca zgubę, sprowadzająca nieszczęście, łamiąca serce, karierę, życie mężczyzny.


Łapacz mysli

dodaj swoje
obejrzyj kolekcje



na wypłowiałych  kartach

2008
wrzesień
maj
kwiecień
luty
styczeń
2007
listopad
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień


cząstka mnie...

 

 

 blog made by Sandra

 picture by veniality.com


 

  


2008-09-24 14:03:35 >> .

to nie byly wymarzone urodziny. ale chyba tylko tyle na ten temat. nie zawiodlam sie.. moze to nie to.. ale na pewno bylo mi strasznie smutno.

pierwszy dzien w wieku 21 tez zaczal sie niemilo. nienawidze takich rozstam, bez spojrzenia w oczy, jak w "amerykanskim filmie", zeby pokazac jak bardzo cos jest obojetne.

mam wolne. powiedzmy, ze mam wakacje. chyba pora rozpakowac sie z kartopnow, toreb, pora posprzatac mieszkanie, w sumie mam mase czasu. nie ludze sie nawet, ze on zrobi pierwszy krok.
o wlasnie! ZNOWU sie na czyms sama zlapalam. i tak wlasnie wyglada moja nauka: "prawo sadownicze..", hm.. "fajnie, ze chciaz mi odpisal". tak jak tu. tylko, ze tu notka jest troche niespjojna.

wrozka z wp znowu pisze do mnie sms-y i straszy mnie, ze 26 wrzesnia to bedzie data, ktora zmieni bardzo duzo w moim zyciu. ze wszytskie sprawy wyjda na jaw 26 wrzesnia. i znowu czekam na jakas kolejna durna odpowiedz. ale jakos.. postanowilam sprawdzic jakie sprawy.. Otoz karta kochankow, ktora pojawia sie w koronie ukladu wskazuje na to, ze sprawa ta zwiazna jest z moja strefa uczuc. I pewien mezczyzna, ktory pojawia sie w kartach przy mojej osobie, cos ukrywa przede mna i okresla go karta ksiezyc. bzdury..
ale.. czyzby kobieca intuicja i glupie mysli nie byly tak do konca glupie? bo tak w sumie.. to to by sporo wyjasnialo...
uh.. ciag dalszy.. jest pewna tego, ze to jest mezczyzna, ktory na chwile obecna jest w moim sercu i ma wplyw na moje uczucia, ale mam sie nie przejmowac, bo uklad kart jest pozytywny, a on nie chce mi zaszkodzic.. ok.. ostatnie TAK na pytanie, czy chce dowiedziec sie z czym ten sekret jest zwiazany.!
kurwa.
wlasnie dlatego przestalam odpisywac magiczne "TAK" na takie smsy i przestalam czytac horoskopy na wp. wszytsko jst tak realne! Pani wrozka napisala mi ze ta osoba ma wobec mnie konkretne plany, ostatnio rozmyslal o mnie i postanowil naprawic nasze relacje! jego intencje sa szczere, bez podstepu, Sekret zwiazany jest z podroza, bo mowi o tym karta swiata. i co zrobilam? "tak". po co ja wogole to wysylam?! to byl juz naprawde ostatni raz. ale.. to by sie tak cholernie zgadzalo! zwlaszcza, ze ostatnioo dany temat byl nieporuszany...

co dadza te dwa kolejne dni? co ja wogole wyprawiam? chcialam powiedziec co i jak, a teraz sie zastanawiam, czy warto..?! az tak latwo mnie zranic?
blagam, zeby to nie byla zapowiedz kolejnego popieprzonego roku akademickiego i zyciowego.




2008-09-18 17:46:34 >> ?

kolejna proba rozmowy skonczyla sie seria jego wyglupow, a zostala skwitowana "mam dobry dzien." znowu nic. potem kolejna proba. uzmyslowienia czegokolwiek. "jade autem".a ja dalej tkwie w tym samym martwym punkcie. z kazdym moim slowem, ze nie potrafie tak, ze to nie dziala, ze to nie wychodzi, ze nie moge sobie znalzc w tym wszytskim miejsca, spotka sie z jego usmiechem i slowami "no daj spokoj".what the fuck?


Nie chciałabym być niegrzeczna
Ale co myślisz o tym byśmy zostali sami?
Nie chciałabym być niegrzeczna
Przecież widzę jak patrzysz i nie da się ukryć
Nie chciałabym być niegrzeczna
Przecież to tylko flirt, a flirt to nie zdrada
Nie chciałabym być niegrzeczna
Ale wiem, że w twojej głowie już rozchylam kolana

(...)
Chodźmy stąd i wyrzuty zostaw sobie na potem
Ja i ty zupełnie jak ty z nim u ciebie na sofie
Milcz, nie pytaj mnie o jutro, jutro, jak co dzień
Obejrzysz sobie z nim film, weźmiesz gorącą kąpiel

niegrzeczna. 

dzisiaj uslyszalam najpiekniejsza deklaracje na swiecie. pomimo braku mozliwosci kontaktu, jedno zdanie  w wiadomosci. "ja wiem, ze caly czas chce". moze pora zdecydowac sie na cos lepszego dla mnie? tylko co jest dla mnie lepsze? to w czym tkwie mialo mi wynagrodzic wszytskie przeplakane noce. mialam byc najszczesliwsza kobieta na swiecie, majac obok siebie takiego faceta. taka wersje 3 w 1. kochanek, przyjaciel, partner. moze powinnam miec 3 osoby?
juz wiem co mial oznaczac puszczony Daab.

 W moim ogrodzie, gdzie smutek gości,
Gdzie gorzkie dni i gorzkie noce,
W moim ogrodzie, gdzie samotności
Nikt nie rozjaśniał, gdzie nigdy dosyć.
W moim ogrodzie, gdzie długa zima,
Zmroziła wszelkie ciepłe uczucia,
W moim ogrodzie, gdzie strumień źródła
Zastygł w bezruchu, a czas umyka.
Aż pewnej nocy puściły lody,
Ogrodu serce mocniej zabiło,
Przyszłaś, nabrałaś źródlanej wody
I napoiłaś, a wszystko ożyło.

Byłaś tak śliczna, niczym poranek,
Niczym wiosenny kwiat jabłoni
I nie zapomnę nigdy tej chwili,
Gdy dłoń dotknęła twojej dłoni.
I nie zapomnę tych chwil radosnych,
Kiedy nie mogąc wydobyć słowa,
Z zapartym tchem patrzyłem Ci w oczy,
Tak trwała nasza bez słów rozmowa.
Ja twoje włosy dotykałem ukradkiem,
Gdy zamyślona z pochyloną głową,
Byłaś mi jak prześliczna nimfa,
Co się przegląda nad tafli wodą.
I choć tak blisko byłaś przy mnie,
Choć twoje oczy śmiały się do mnie,
Doprawdy niczego nie jestem pewien,
Co czułaś wtedy, czy wart jestem wspomnień.

daab. w moim ogrodzie.
 

a tak poza tym, to: http://pl.youtube.com/watch?v=tOgiedJNzE0




2008-09-18 01:09:22 >> up and down.

up and down, up and down. tak to wlasnie wyglada. probuje spojrzec na to wszystko z kazdej strony, pod kazdym katem.
to nie zmienia mojego zdania, ze nie zniose niedotrzymanych slow, naginania, zmieniania, dostostosowywania naszych wspolnych planow. tymbardziej nie zniose trzeciej osoby w tym zwiazku, ktoremu wroze na najblizszy czas brak jakiejkolwiek prywatnosci. i boli mnie ta latwosc zmieniania planow, tylko dlatego, ze nagle ktos nie ma co zer soba zrobic i staje sie najwazniejszy. potem nastapi przebudzenie i znowu bedzie szukal moich plecow, chcac sie do nich przytulic nad ranem, jednak mnie juz nie bedzie. daje sobie miesiac. na podjecie gruntownej, madrej i przemyslanej decyzji. choc boje sie, ze jestem tak od tego wszytskiego uzalezniona, ze nie bede mogla odmowic sobie kolejnych dawek tego od jakiegos czasu meczacego "narkotyku".
kolejna sytuacja w ktorej przekonuje sie, ze jestem tam gdzies na liscie.
starzeje sie. bo szukam stabilizacji. to jakos coraz mniej powszechne w dzisiejszych czasach. nie potrafie zyc chwila.

staram sie. naprawde. porzucam wszelkie zle mysli, zapominam o wpadkach, zagryzam wargi, gdy mam swiadomosc, ze cos nie tak, ale w sumie moge to przelknac. staram sie. tylko... dlaczrgo ja to robie? skoro i tak dostaje wyraznie do zrozumienia, ze pewne rzeczy sa ode mnie wazniejsze, ze pewne plany mozna dopasowac. nawet jesli to calkowicie nie to samo o czym rozmawialismy, to moge sie dostosowac.nie zdzierze tego. i mysle, ze odejde, jesli to ma tak wygladac.

porozmawiajmy o tym, czy facet czuje, ze cos robi zle? co jesli facet nie przeprasza, ze robi cos zle? co jesli my mowimy mu, ze tak jest, to i tak on udaje, ze wszytsko ok? o czym swiadczy to, ze wspolne plany mozna zmieniac z taka latwoscia, ze staja sie nic nie znaczacymi slowami? i sa sprowadzane do niczego? o czym? ze facet cie nie szanuje, ze mu na tobie nie zalezy, czy ze jest egoista?

brakuje mi przyjaciela. kogos kto mnie wyslucha bez wzgledu na to, czy jest wschod, czy zachod slonca. kogos kto nie bedzie decydowal za mnie, czy forma i czas w jakim chce sie wypowiedziec jest ok. kogos kto nie bedzie mi kazal czekac z kazda rozmowa do nastepnego dnia i to tez zostawiajac mnie w niepewnosci, czy aby na pewno znajdzie sie ochota i czas na wysluchanie mnie. czy na pewno to bedzie temat na ktory zostane wysluchana. bo to moze byc temat na ktory moze akurat zabraknac ochoty.
znajde kogos innego. kogos, kto bedzie chcial mnie wysluchac o kazdej porze i w kazdej formie. nastapi to, czego on boi sie najbardziej. znajde kogos takiego jak on byl kiedys. tylko... dlaczego w takim razie on nic z tym nie robi?

dlaczego potrzebujemy, zeby miec kogos obok siebie. dlaczego ja potrzebuje. dlaczego tak kurczowo trzymam sie go.? patrze w jego oczy i wierze, ze on jest dobry, ze trzeba go po prostu nauczyc. ale im dluzej probuje tym bardziej ranie siebie. i tym bardziej widze, ze pewne rzeczy sie nie zmienia.

wyobrazam sobie siebie jako singla. siedzacego w swoim pokoju, z ksiazkami, kawa. myslaca o tych dwoch latach jednego wielkiego popieprzenia. myslaca o tym co stracilam a co zyskalam. a nie powinnam sie zadreczac. powinnam sie wsluchac w siebie. ale boje sie. bo czasami sie okazuje, ze wszytsko co robie, co sie dzieje, to wcale nie to, to chcialabym. nagle odkrywam tysiace mozliwosci. i to mnie przeraza. bo ja chyba lubie to ustatkowanie. i boje sie wiekszych zmian. albo mam ich dosc.
moje zycie i tak by sie az tak nie zmienilo. i tak czesto czuje sie w tym wszytskim sama.

jest tyle rzeczy, ktorych nie mam jak powiedziec. ciagle nie ten czas, nie ta forma. i zawsze nawet jesli jestem spokojna, to kiedy pojawia sie problem, to zawsze sie i tak nakrecam. nawet gdy jestem spokojna to na pewno sie nakrecam. bo na pewno szukam powodu do klotni. bledne kolo. coraz mniej sensu w tym wszytskim.

czy ze mna cos nie tak?

zamykam oczy i jestem w gorach. od razu sie usmiecham. moze to jakis znak? moze tak mocno siedzi mi w glowie ten wyjazd, bo pierwszy raz od jakiegos czasu bylam naprawde szczesliwa? dawno sie tak nie usmiechalam jak tam.
tylko dlaczego znowu to, co sprawia, ze jestem szczesliwa jest tak daleko?

 

What if there was no light
Nothing wrong, nothing right.
What if there was no time?
What if you should decide
That you don't want me there by your side.
That you don't want me there in your life.

Every step that you take

Could be your biggest mistake

It could bend or it could break

But that's therisk that you take

How can you know it when you don't even try?

Coldplay.what if.

chyba licze, ze uslysze cos w stylu the scientist.coldplay.